Fahhra postanowiła pomóc Jannet, zaczęła z nią od razu ćwiczenia. Z samego rana w sobotę kazała jej się stawić w małym lesie.
- No to zacznijmy od czegoś prostego. Ja nauczę Cię panować nad mocą a Herita nauczy Cię walczyć. - Oznajmiła Fahhra - Unieś dłoń. Wyobraź sobie jak cała twoja energia przechodzi Ci to dłoni. - Tak właśnie Jannet zrobiła. - Uformuj z tego kulę. I widzisz, nie jest takie trudne. C: Teraz uderz kulą w drzewo. - Dziewczyna próbowała trafić, ale nie trafiła. - No nic. Próbuj dalej. Próbuj i próbuj aż dojdziesz do perfekcji. - Ćwiczyła 3 godziny, aż to nie sprawiało jej problemów.
- Eh, ciężko jest... - Jannet miała dość, chciała wrócić do domu i położyć się na łóżku.
- O.o Co ty. To był dopiero początek. A teraz patrz co masz zrobić. - Fahhra skupiła się, i powoli stworzyła koło siebie wysoki krąg wody. Manipulowała tym, raz był niższy, raz bardzo wysoki, że nie było jej widać.
- Żartujesz sobie, że ja mam to zrobić.
- Nie. To jest trochę trudniejsze, ale można dojść do wprawy.
- Jak ja ledwo dałam radę, wytworzyć kulę ognia, a co dopiero to!
- Nie dramatyzuj tylko ćwicz. Musisz się szybko nauczyć. Na chwilę masz spokój z Hiyaru, ale kto wie kiedy wróci. Może będzie miał kogoś ze sobą.
- Eh, no dobra. - Jannet ćwiczyła i ćwiczyła. Dziewczyna także nauczyła się przesuwanie różne rzeczy.
- No i na tym skończymy dzisiejszą lekcję. Mam dla Ciebie jeszcze coś...
- Co takiego?
- Dzisiaj nieźle Ci poszło, więc chciałabym Cię zabrać do fryzjera. :3 Odprężymy się, a ty przy okazji zmienisz fryzurę.
- No wiesz... Nigdy nie byłam u fryzjera bez Rozi...
- Oj no daj spokój, chodź, będzie fajnie. C: - Dziewczyny poszły do fryzjera. Jannet totalnie chciała zmienić fryz, i to zrobiła. Zrobiła sobie grzywkę, podcięła włosy, i teraz wygląda odjazdowo.
- Wow, wyglądam extra! Dzięki Fahhra.
- Nie ma za co, to jutro masz lekcje z Heritą. Nie zapomnij, o 8:00 tam gdzie dzisiaj. Pa. - Dziewczyny rozeszły się. Jannet była wykończona. Jak wróciła do domu...
- Jannet, gdzieś ty była tak długo?! Już jest 19:00! Czy ty byłaś u fryzjera?! Co to w ogóle za fryzura?! Moja córka nigdy by się tak nie obcięła!
- Mamo, daj spokój! Miałam ważną sprawę, a później koleżanka zaproponowała mi spotkanie z fryzjerem. No i tyle, po sprawie.
- Ja tu czekam, martwię się, a ty sobie u fryzjera byłaś?!
- Ciągle mi musisz robić wymówki?! W tym domu nigdy nie będzie spokojnie, ponieważ ty masz jakieś wonty! Nienawidzę Cię! - Jannet pobiegła wprost do swojego pokoju, zamknęła się i włączyła bardzo głośno muzykę. Postanowiła wyrwać się z domu, więc wyszła z domu przez okno. Szła ciemnymi uliczkami. Ujrzała ławkę, więc usiadła sobie, i płakała. Wokół nie było nikogo, tylko lampy się świeciły. Posiedziała tak chwilę i podszedł do niej chłopak ze szkoły.
- Hej, czemu płaczesz? - Jannet otarła oczy i popatrzyła się na niego. - Jesteś Jannet, prawda?
- Tak. - Wyszeptała.
- Ja jestem Salv Gens. Pewnie mnie kojarzysz ze szkoły. Co tu taka dziewczyna robi w takim miejscu, i to sama? Coś się stało?
- Mam dość... - Szlochała. - Nienawidzę rodziny, nienawidzę! Ciągle się z matką kłócę o bzdety...
- Nie płacz. - Salv podał jej chusteczkę i przytulił. - Chodź, przecież nie będziesz tu siedziała na takim zimnie. Jeszcze się przeziębisz.
- Gdzie?
- Do mojego domu. Nie sądzę, żebyś chciała wracać do domu. - Dziewczyna wstała i poszła za nim.
- Wchodź i rozgość się. - Jannet weszła do jego mieszkania. - Poczekaj zrobię Ci cherbatę. A ty już nie płacz. :3 - Salv zrobił jej herbatę i jej podał.
- Skąd się tam wziąłeś? - Zapytała Jannet.
- Wracałem do domu. Nie przejmuj się rodziną, podobnie miałem, więc dlatego mieszkam sam.
- Serio? Ładnie tu masz.
- Dzięki. Rodzicom to się nie podobało kim jestem. Źli były dlatego, że nie jestem takim jakbym oni chcieli. Mówiłem, żeby przestali bo będę tego żałować. Skończyłem 18 lat, i wyprowadziłem się. Zacząłem się uczyć, teraz mam swoje życie. Od tamtej pory nie wiem co się z nimi dzieje... I nie chcę wiedzieć...
- Nie sądzisz, żeby ich odwiedzić?
- Nie. Nie obchodzi mnie to czy oni jeszcze żyją czy nie. Przepełnia mnie do nich nienawiść.
- A rodzeństwo?
- Nie mam.
- Ahm, przykro mi.
- Dobra, nieważne. To co zamierzasz zrobić?
- Nie wiem... Po kłótni uciekłam z domu. Pewnie się zamartwia... Wyślę jej sms. - Dziewczyna wyciągnęła telefon i napisała do matki sms "Pewnie już zauważyłaś, że mnie nie ma w domu. Chciałabym Cię tylko poinformować, że zostaję u koleżanki na noc. Dobranoc. " I wyłączyła telefon.
- Już jest dość późno, chodź spać. - Podał jej koc i poduszkę.
- Dzięki. C: - Jannet szybko zasnęła. Była wyczerpana ćwiczeniami i kłótnią z matką. Z samego rana Salv zrobił dziewczynie śniadanie.
- Masz jakieś plany na dzisiaj? - Zapytał.
- Hmm, chyba nie. A co?
- Może poszłabyś ze mną do kina? Akurat mam dwa bilety na film "Lemoniada Gada".
- Z wielką chęcią. Tylko muszę jeszcze skoczyć do domu.
- Dobra. To przyjadę po Ciebie o 9:00. - Jannet poszła do domu, akurat nikogo nie było. Ubrała czarną sukienkę, włosy rozpuściła i pomalowała się. Nagle przypomniała sobie, że jest niedziela i miała się spotkać z Heritą. Nie mogła odmówić chłopakowi więc napisała do Herity sms. " Sorry, ale nie mogę teraz przyjść. Salv Gens zaprosił mnie do kina. Spotkajmy się za 2 godziny." Herita nie odpowiedziała na sms. Punktualnie o 9:00 przyjechał Salv. Pojechali razem do kina. Bawili się bardzo dobrze. Po seansie...
- Wiesz, muszę się spotkać z Heritą.
- Ok. Chodź podwiozę Cię.
- Dzięki. - Jannet z wdzięczności pocałowała go w policzek. Dotarli na miejsce. Akurat czekała Herita i Fahhra. Jannet i Salv wyszli z samochodu.
- Cześć dziewczyny! - Przywitał się Salv.
- C: Dzięki.
- To ja już pojadę. Do zobaczenia. - Oznajmił Salv, lecz nie poszedł od razu, stanął i patrzył się na Jannet, a ona na niego. Przybliżył się trochę i ją pocałował. Odwrócił się i pojechał do domu.
- Jannet, co to miało niby być? - Zapytała Herita.
- Przepraszam, że nie przyszłam na 8:00...
- Ty wiesz co się mogło z Tobą stać? Mógł znowu Hiyaru zaatakować i już byś nie żyła. - Powiedziała Fahhra. - No ale dobra, twój wybór. Dlatego też dzisiaj będziesz miała lekcje chwilę z Heritą, a chwile ze mną. Dziewczyny ją wykończyły, dały jej taki wycisk jak nigdy w życiu. Chociaż nauczyła się walczyć i panować nad swoją mocą. Wieczorem musiała wrócić do domu. Jak weszła do domu to matka ją zaczepiła, Jannet ją olała i zamknęła się w swoim pokoju. Była gdzieś około 20:00. Niespodziewanie dostała sms od Salva. "Hej. Jak tam? Może chcesz przyjść dzisiaj do mnie i zanocować? A rano pojedziemy razem do szkoły." Jannet odpowiedziała: "Jasne, czemu nie. Będę za chwilę." Dziewczyna popakowała się na jutro do szkoły, otworzyła drzwi i wrzasnęła .
- Mamo! Idę do koleżanki! Przenocuje u niej! - Zamknęła drzwi do swojego pokoju i wyszła przez okno do domu Salva.
- O no jesteś! Wchodź! - Powitał ją Salv.
- Jak tam było na spotkaniu z koleżankami?
- A weź... Nie pytaj.
- Ooo, aż tak źle? No dobra. A na jutro jesteś przygotowana?
- Yyy, nie. Nie miałam czasu.
- To chodź, pomogę Ci. - Salv pomógł Jannet w odrabianiu zadań domowych. Jak skończyli, to zaczęli oglądać TV. Salv przybliżył się do niej. Obydwoje na siebie patrzyli. Salv zaczął dziewczynę całować. Jannet nie sprzeciwiała się. Przez całą noc bardzo dobrze ze sobą się bawili... Dziewczynie powoli zaczynał się podobać Salv...